Sukces w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Dzikich i Chronionych w Myśliborzu - jerzyki odleciały

   Wiosna i lato to piękny okres w przyrodzie, jednak ośrodki rehabilitacji i fundacje zajmujące się opieką dzikich zwierząt, mają wtedy więcej pracy w związku z przyjmowaniem dużej ilości ptasich maleństw, czyli piskląt i podlotów. Tak samo jest z naszym Ośrodkiem Rehabilitacji Zwierząt Dzikich i Chronionych w Myśliborzu. Wśród gatunków ptaków które do nas trafiają opiekujemy się i pomagamy wrócić na wolność także wielu małym ptakom. Niektóre z nich trafiają do nas wskutek nieuwagi, niewiedzy, braku doświadczenia lub niewrażliwości człowieka. Do takich mniejszych naszych podopiecznych należą jerzyki, często mylone z jaskółkami. Te piękne i ciekawe stworzenia zalicza się do najszybciej latających ptaków, biją także inne rekordy wśród ptaków między innymi w przelotach na długie dystanse. Ciekawe jest, że w locie nie tylko zdobywają pokarm, piją, ale nawet kopulują i śpią. Należy również zaznaczyć, że są naszymi sprzymierzeńcami w walce z uciążliwymi owadami. W tym roku w okresie lipiec-sierpień mieliśmy przywilej obcować z 11 jerzykami. Praca z nimi jest bardzo trudna i wymaga dużo cierpliwości i zaangażowania. Gdy są jeszcze młode same otwierają delikatne dziobki i wtedy bez problemu podaje się im świerszcze lub inne owady. Jednak  gdy trafiają do nas podloty lub dorosłe osobniki same nie otwierają dzioba i trzeba je karmić, czyli tak otwierać dziób ok.60 razy dziennie, by go nie złamać. Należy je karmić 5, 6 razy dziennie co 2 lub 3 godziny. Gdy jerzyki osiągną odpowiednią masę i wymiary, a mianowicie dł. skrzydeł, wtedy można je wypuścić.


W tym roku miałam przyjemność widzieć 9 jerzyków jak po raz pierwszy czują powiew wiatru w skrzydłach i wzbijają się w powietrze. Zawsze jest to niezapomniana chwila, gdy trzymając  jerzyka na otwartej dłoni on rozgląda się dookoła, zaczyna drżeć, by po chwili rozpocząć swój pierwszy lot. Aby tak się stało ważne jest, by jerzyki osiągnęły odpowiednie wymiary i miały zdrowe upierzenie, ponieważ w sierpniu rozpoczynają podróż do Afryki. Jeden z jerzyków trafił do nas bez głównych piór w skrzydłach i ogonie na skutek niewłaściwego karmienia. Po miesięcznej rekonwalescencji stało się jasne, że nasz mały pacjent nie zdoła odlecieć w tym roku do Afryki. Nawiązałam kontakt z niemiecką kliniką we Frankfurcie nad Menem, która specjalizuje się w opiece nad jerzykami. Nasz podopieczny został przekazany do Niemiec, gdzie będzie przebywał aż do następnej wiosny, kiedy zostanie wypuszczony. Wspaniale, że jest wielu ludzi, którzy szanują przyrodę, chcą pomagać i wiedzą jak to robić, a co najważniejsze cenią życie, nawet tak małego ptaka jakim jest jerzyk czy jaskółka.