Sezon piskląt i podlotów uważamy za rozpoczęty, Myślibórz

   Niedawno pisaliśmy o wypuszczaniu na wolność jeży i bocianów, jednak w związku z trwająca wiosną do ośrodka trafia wielu nowych podopiecznych.
   Jako pierwsze trafiły do nas pisklęta dwóch szpaków zwyczajnych Sturnus vulgaris a następnego dnia dołączyła 5 pisklaczkowa rodzina tego gatunku. Cała siódemka głośno domagała się karmienia od wczesnego ranka do nocy. Kiedy podrosły zostały przeniesione do dużej woliery by móc ćwiczyć skrzydła i same zdobywać pokarm.

W dniu wypuszczenia szpaków dostaliśmy pod opiekę 5 piskląt sikorek bogatek Parus major gniazdo zostało zaatakowane przez kota a rodzic niestety nie przeżył. Po kilku godzinach odszedł jeden z piskląt, najbardziej zraniony podczas ataku. Reszcie pisklaków dopisuje apetyt, także pozostaje nam odkarmienie i przywrócenie do naturalnego środowiska. Opiekujemy się również pisklęciem gołębia znalezionego na terenie placu budowy oraz dorosłym samcem kapturki Sylvia atricapilla, który najprawdopodobniej zderzył się z autem. Do kraju powracają również jerzyki Apus apus. Aktualnie opiekujemy się trzema dorosłymi ptakami z tego gatunku - jeden ma uszkodzone skrzydło a dwa pozostałe zostały znalezione na ziemi, co świadczy o ich złej kondycji fizycznej. Ci podniebni lotnicy bardzo rzadko lądują na ziemi. Możemy je najczęściej usłyszeć i zobaczyć nad naszymi głowami.
   Nadszedł czas na pożegnanie się z szarym gryzoniem. Popielicą Glis glis została wypuszczona w pobliskim lesie, gdzie czekały już na nią specjalne budki.
   Oprócz opieki na miejscu w ośrodku, udzielamy porad telefonicznych. Zgłaszają się do nas osoby, które znalazły zdrowe pisklęta i podloty, ale także ranne zwierzęta. Dokładamy wszelkich starań, żeby udzielić niezbędnej pomocy, jednak czasami wystarczy pozostawić malucha w bezpiecznym miejscu (np. podloty sów), ale zdarzają się sytuacje, kiedy niezbędna jest interwencja lekarza weterynarii.

Sporządziła: Katarzyna Buczak