Ostatni jerzyk z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Myśliborzu

   Do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Myśliborzu co roku trafia wiele zwierząt, wymagających pomocy. Największą liczbę stanowią ptaki. Pisklęta, podloty, a także osobniki dorosłe. W tym roku trafiły do nas 22 jerzyki. Najczęściej były to pisklęta i podloty, które wskutek różnych sytuacji wypadły z gniazd ze stropodachów budynków (np. podczas prac remontowych na budynkach). Na szczęście wymagały tylko karmienia i witamin, by po 3 - 4 tygodniach po raz pierwszy poczuć wiatr w skrzydłach i poszybować w samodzielne życie (ok.20 lat).


Te piękne i ciekawe ptaki, spędzające większą część życia w powietrzu, często mylone są z jaskółkami, które jednak nie latają tak szybko, wysoko i nie wydają takich dźwięków. Jerzyki przylatują do nas w kwietniu lub maju i lecą do Afryki w sierpniu bądź wrześniu. W tym roku mieliśmy wyjątkową sytuację. Został nam jerzyk, który miał braki w upierzeniu, co dyskwalifikowało go do wypuszczenia i lotu. Nowe pióra rosły, ale niestety ruchliwy ptaszek uszkodził je sobie. Wzrost kolejnych to czas ok. 6 tygodni. To trudne ptaki, jeśli chodzi o opiekę, ponieważ same nie jedzą, a karmienie ich  wymaga doświadczenia i umiejętności, by podczas podawania owadów (świerszcze) nie złamać im dzioba. Nie należą do ptaków, które można trzymać w klatce, gdy mają uszkodzone skrzydła bądź inne kontuzje. Nasz ostatni jerzyk był silny, w dobrej kondycji oraz korzystnie tolerował karmienie, dlatego podjęliśmy decyzję, by pomóc mu przeżyć. Jedyną szansą dla niego było wywiezienie do niemieckiej Kliniki we Frankfurcie nad Menem, która od lat specjalizuje się w pomocy jerzykom. Jest to najlepszy szpital dla tych ptaków, ponieważ oprócz doskonałej opieki są w stanie przywrócić im zdolność lotu. Mianowicie dosztukowuje się tam pióra zdrowym jerzykom, które mają z różnych przyczyn braki w upierzeniu. Ten zabieg od lat z powodzeniem wykonywany jest u innych, większych ptaków, natomiast u jerzyków jest to utrudnione ze względu na ich mały rozmiar. Oprócz ogromnego doświadczenia, odpowiednich witamin i leków, które są niezbędne dla życia tych ptaków, klinika  zapewnia im także towarzystwo innych osobników, co jest bardzo ważne, zwłaszcza, gdy muszą przebywać w zamknięciu tak długi okres czasu (ok. 8 miesięcy). Samotność niekorzystnie na nie wpływa, powodując utratę woli życia. By uratować naszego jerzyka nawiązałam kontakt z zarządzającą kliniką, Panią dr Christiane Haupt, która zgodziła się przyjąć go w dogodnym terminie. Jerzyk to ptak pod ochroną ścisłą, dlatego potrzebne nam były zezwolenia, na wywóz z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz transport z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska poza granice kraju. Czas płynął, oczekiwaliśmy na zgodę z kliniki, na szczęście jerzyk dalej był w dobrej kondycji i tak minął kolejny miesiąc. Udało się to także dzięki wsparciu i fachowej pomocy naszej wspaniałej Pani weterynarz, która też jest miłośniczką jerzyków i nigdy się nie poddaje. W listopadzie otrzymaliśmy upragnioną wiadomość, że na niego czekają. Mieliśmy zgodę i zezwolenia, tylko jak go tam dostarczyć? Wielu ludzi, jak się okazało jeździ przez Frankfurt zawodowo. Udało się znaleźć kierowcę przez polski serwis aukcji transportowych. Pan Ryszard Szmyglewski z firmy BR Trans z Ustki zadeklarował, że zawiezie go za darmo, gdy poznał jego historię. Nasza radość była ogromna. Umówiliśmy się i we wtorek 24 listopada 2020 roku o godz. 13.20 jerzyk wyruszył do kliniki, do której dotarł o 22 wieczorem. Po 22 otrzymałam wiadomość z kliniki, że jest śliczny, wypieszczony i ma doskonałą wagę, co mnie bardzo ucieszyło. Jestem cały czas w kontakcie z kliniką, by wiedzieć, jak się ma moje maleństwo. Cieszymy się, że jest wielu ludzi, którym leży na sercu dobro zwierząt, nawet tak małych jak nasz piękny jerzyk. Mamy nadzieję, że na wiosnę zostanie wypuszczony i będzie mógł szybować po niebie i cieszyć się życiem, do którego został stworzony.