Ciekawostki

Uwaga niebezpieczeństwo Barszcz Sosnowskiego!

  

Od lat już wiadomo na temat niebezpiecznych roślin występujących w naszym otoczeniu. Swoim wyglądem niekiedy zachwycają, Prowokują nawet by je zerwać ze względu na ich dość niespotykany wygląd. Jednak nie wszystko, co jest piękne jest bezpieczne dla nas samych. Jednym z przykładów może być  barszcz Sosnowskiego czy też barszcz Montegazziego. Oba gatunki są bardzo podobne, choć różni je przede wszystkim kształt liści. Barszcz Sosnowskiego ma liście słabiej podzielone i poszczególne odcinki są tępo zakończone natomiast barszcz Montegazziego poszczególne części blaszki liściowej ma wydłużone. Przyciągają swoimi rozmiarami, mogą dorastać nawet do 5 m wysokości, baldachy kwiatowe osiągają nawet 60 cm średnicy, liście dochodzą do 3 m długości. Pomimo tak wspaniałego wyglądu oba te gatunki barszczu należą do najniebezpieczniejszych roślin dla ludzi i zwierząt. W ich soku stwierdzono furanokumaryny, które przenikają przez skórę powodując efekt fotodynamiczny, objawiający się silnymi oparzeniami II i III stopnia. Liście i łodygi tych roślin są parzące. Nawet samo przebywanie w bliskości tych roślin w dni upalne może spowodować poparzenia ze względu na wydzielane olejki eteryczne zawierające furanokumaryny. Objawy pojawiają się w ciągu kilkunastu minut od kontaktu z barszczem Sosnowskiego zaś największe ich natężenie ma miejsce od 30 do 120 minut. Upływ czasu do wystąpienia pierwszych objawów czyni ofiarę jeszcze bardziej narażoną na konsekwencje poparzeń ze względu na brak świadomości zagrożenia. Objawami są zaczerwienienia skóry, pojawienie się pęcherzy surowiczych. Powstaje stan zapalny utrzymujący się przez ok. trzech dni. Na skórze pojawiają się ciemne plamy utrzymujące się przez kilka miesięcy, miejsca te są wrażliwe na działanie światła UV. Mogą pozostawać blizny po oparzeniach do końca życia. Substancje drażniące mogą wywoływać raka i wady wrodzone. W skrajnych przypadkach może dochodzić do zgonu. Zdarzały się przypadki amputacji rąk i nóg związane z komplikacjami pooparzeniowymi. W zależności od rozmiaru poparzeń np. przy powierzchni, co najmniej połowy ciała, może dojść do wstrząsu anafilaktycznego. Barszcz Sosnowskiego jest najbardziej niebezpieczny latem podczas kwitnienia.
 

   Do podjęcia tego tematu skłonił fakt zlokalizowania istnej plantacji tej rośliny w rejonie Komorowa k/Świdnicy. Na obrzeżach tej miejscowości podczas lustracji stwierdzono płat tej rośliny zajmujący blisko 45 arów. Rośliny mają się całkiem dobrze już od wielu lat. W okolicy stwierdzono mniejsze powierzchnie, co wskazuje na dalsze rozprzestrzenianie się tej rośliny. Przyczyną pojawienia się tej rośliny były eksperymenty prowadzone w Gospodarstwie Doświadczalno-Dydaktycznym w celu pozyskania ogromnej masy zielonej, jako paszy dla bydła. Technologia ta przywędrowała z ówczesnego ZSRR i miała rozwiązać problemy paszowe. Niestety pomysł był nietrafiony u zwierząt, które były karmione tą paszą pojawiały się biegunki, krwotoki, stany zapalne przewodu pokarmowego oraz poparzenia.
 

   Dla środowiska przyrodniczego barszcz Sosnowskiego stał się poważnym problemem ze względu na swoje rozmiary zabierając światło i składniki pokarmowe niezbędne dla wzrostu innych roślin. Jest to tym bardziej istotne, że wegetacja tej rośliny rozpoczyna się bardzo wcześnie, dzięki czemu zagłusza wszystkie inne rośliny występujące w jej sąsiedztwie zaś potencjał rozrodczy jest tak duży, że staje się gatunkiem dominującym w danym miejscu. Należy też podkreślić, że roślina ta wydziela do gleby substancje chemiczne hamujące wzrost innych roślin (tzw. allelopatia).
Niestety zwalczanie tej rośliny jest bardzo trudne, kosztowne i musi być prowadzone systematycznie. Samo koszenie nie wystarcza. Należy łączyć wiele metod tj. koszenie, traktowanie środkami chemicznymi, wydobywanie części podziemnych. Całą biomasę należy palić. Jak w tym przypadku widać pomimo, że opisywane miejsce jest znane (było wcześniej zgłaszane przez Dolnośląski Zespół Parków Krajobrazowych do wykazu roślin inwazyjnych i niebezpiecznych) efekty zwalczania są niewidoczne.  
Stwierdzona „plantacja” znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Książańskiego Parku Krajobrazowego i stanowi dla niego poważne zagrożenie.
 


Opracował i zdjęcia: Leszek Mazur

Opracowano na podstawie:
- Zygmunt Dajdok, Michał Śliwiński – Rośliny Inwazyjne Dolnego Śląska – Polski Klub Ekologiczny, Okręg Dolnośląski, Wrocław 2009.
- Michał Śliwiński – materiały na stronach ekoklubu – publikacja dofinansowana przez WFOŚiGW we Wrocławiu
- Leszek Mazur obserwacje własne

Złapany na gorącym uczynku

  

Spotyka się często informacje na temat „dziwnego” zachowania dzięcioła, który niszczy elewacje budynków zwłaszcza ocieplonych styropianem. Udało się to zaobserwować niedaleko bo ok 100 m od Siedziby DZPK O/Wałbrzych w centrum Świdnicy. Sprawca został złapany na gorącym uczynku. Był to dzięcioł duży, który był tak zajęty, że nawet nie zauważył, że był obserwowany a nawet fotografowany. Jak się okazuję gatunek ten z pośród 10 dzięciołów występujących w naszym kraju jest prawie wyłącznym sprawcą tego typu czynów. Przyczyną tego jest prawdopodobnie sposób żerowania opierający się na w wyszukiwaniu wolnych przestrzeni w martwych drzewach wskazujących na obecność larw owadów. Elewacje budynków ocieplonych styropianem wydają przy opukiwaniu dziobem podobny dźwięk. Co prowokuje dzięcioła do rozpoczęcia zawziętej pracy. Idzie mu to bardzo sprawnie. Dziób ma tak mocny, że nie przeszkadza mu ani tynk ani siatka pod tynkiem. I nawet jak nic nie znajdzie powraca w to samo miejsce przez jakiś czas. Zdarza się, że w jednej ścianie może powstać wiele otworów, co by przemawiało za poszukiwaniem owadów.  W naturze, bowiem bywa tak, że ptak natrafiając na twarde drewno zmienia miejsce żerowania. W tym przypadku może natrafić na mur nie do przebicia. Czy zatem ptak nie znajdując pożywienia w ścianie może ją pomylić z drzewem, czy instynkt żerowania jest tak silny, ze przeważa nad doświadczeniem. Inną teorią takiego zachowania dzięcioła jest budowa dziupli służącej, jako schronienie na nocleg lub przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Natomiast nie ma informacji na temat stałego zasiedlenia tak wykutej dziupli czy też zakładania gniazda.



   Proponowane przez ornitologów zalecenia w celu ochrony elewacji budynków to. Powieszenie w sąsiedztwie budynku budki lęgowej, wieszania błyszczących ruchomych elementów, sylwetek ptaków drapieżnych, a nawet, z czym się również spotkałem figurki innego dzięcioła wykorzystując w tym celu zachowania terytorialne tego gatunku. Dzięcioł widząc, że ściana jest już zajęta przez innego osobnika pewnie odpuści i odleci.

Zdjęcia i tekst: Leszek Mazur









































Zdjęcia: Piotr Śnigucki